Chefchaouen – niebieskie miasteczko

Chefchaouen - niebieskie miasto

Posted from Chefchaouen, Tangier-Tetouan, Morocco.

Cóż mogę napisać.. Chefchaouen, czyli niebieskie miasteczko jest.. cholernie niebieskie. Tutaj jest już trochę mniej „przewodników”, zamiast tego, średnio co 5 metrów ktoś proponuje haszysz i niektórych z nich wyjątkowo ciężko spławić. Kif i haszysz są tu dosłownie wszędzie gdzie się nie obejrzeć, można je kupić w sklepie spod lady, a nawet zapalić ze sprzedawcą na miejscu (w sklepie spożywczym).

Oprócz tego roi się od kotów i są one dość dobrze traktowane, bo wszędzie znajdzie się jakaś miska z jedzeniem lub wodą. Widziałem chyba tylko jednego, małego pieska, który wdrapywał się po zboczu żeby wyjść z wysypiska – udało mu się i w nagrodę znalazł dość obfity obiad.

Wpadło też kilka nowych smaków, jak np. wołowina z kuskusem (ta kasza jest tutaj jakoś lepiej przyrządzana albo zwyczajnie lepiej smakuje) czy ślimaki – całkiem w porządku, trochę słonawe, lekko pikantne – można spróbować, ale nie ma się czym zachwycać i najeść też się zbytnio nie można. Dodatkowo Kobi zawsze bierze inne danie niż ja i Robert, więc można posmakować 😉