Varanasi – święte miasto

Posted from Dashashwamegh ghat, Uttar Pradesh, India.

Przenieśmy się do Varanasi, najstarszego zamieszkanego miasta na świecie oraz nad rzekę Ganges, w której ludzie się kąpią, myją, piją, piorą, gotują, załatwiają i umierają. Zwierzęta też..

Mmm pyszna woda
Mmm pyszna woda
Zanurzenie w świętej wodzie
Zanurzenie w świętej rzece

Po wyjściu z pociągu przeraziłem się, że tak samo śmierdzi w całym Varanasi, na szczęście się myliłem (choć momentami zbierało mnie na wymioty).

Jadąc rowerową rikszą, która lepiła się od brudu, po raz kolejny doznałem szoku zmysłów. Ulicami jak rzeka płyną tuk-tuki i riksze. Wzdłuż drogi co 5 metrów inna budka: jedzenie, hydraulik, mechanik, herbata, przyprawy, pszenice, pucybut, fryzjer, malarz.. co kto chce.

Zatłoczone ulice Varanasi
Zatłoczone ulice Varanasi

Wszędzie pałętają się krowy, chodzą ulicą pod prąd, leżą na środku drogi, jedzą śmieci lub odpadki i każdy je mija jakby nigdy nic. Choć widziałem jedną babcię, która dotknęła takiej krowy jak święconej wody i się przeżegnała. Pamiętam też, że w Puri przed świątynią było wyznaczone miejsce gdzie leżały krowy i psy, a ludzie rzucali im do jedzenia jakieś liście i się do nich modlili. Jak mam być szczery to momentami bałem się je mijać, bo zdążyła się sytuacja, gdy stojąc w ciasnej uliczce przy jakimś straganie, nagle wszyscy zaczęli krzyczeć żebym uważał/uciekał. Gdy się obejrzałem zobaczyłem wielki łeb i rogi „świętej krowy”, zmierzającej wprost na mnie. Odskoczyłem przerażony na bok, by jej świętobliwość mogła niewzruszenie kontynuować przechadzkę. Oczywiście te krowy (nawet święte), pomimo że niewiele mają do jedzenia to muszą się gdzieś załatwiać.. więc robią to wszędzie gdzie popadnie i nikogo to nie wzrusza. W sumie to hindusom chyba na rękę (może nawet dosłownie), bo nie wiem czy już pisałem, ale krowie odchody są suszone, a później pali się nimi w piecu do przyrządzania jedzenia.

Krowa czeka na haracz
Krowa czeka na haracz

Pomijając wszechobecne klaksony, jest gwar jak na targu, ludzie się przekrzykują, krowy muczą, z jednej strony słychać dzwonki, z drugiej ujadanie psa czy narzędzia budowlane. Wszędzie coś się dzieje.

Po znalezieniu hotelu udałem się zobaczyć słynną Gangę i ghaty – szerokie, ciągnące się wzdłuż rzeki (chyba przez całą długość miasta) schody, prowadzące od zabudowań (często w ładnej i ciekawej architekturze) do rzeki. Zaskoczył mnie spokój jaki tam zastałem – nie było ludzi, gwaru ani tego chaosu (krowy oczywiście były), jednak to chyba przez to, że wyszedłem w samo południe, czyli największy upał. Później schody się zaludniły.

Nieprawdopodobny spokój na Ghatach
Nieprawdopodobny spokój na Ghatach

Rzeka nie wygląda na taką super extra brudną jak to sobie wyobrażałem po przeczytaniu kilku artykułów. Nic nadzwyczajnego, ot zwykła rzeka, ale mimo to powstrzymałem się od picia z niej wody czy też kąpieli.

Idąc wzdłuż kolejnych ghatów, natknąłem się na ceremonię pogrzebową. Kilku mężczyzn, wydając okrzyki, zniosło z góry do samej rzeki, zawinięte w złote szaty ciało.

Ceremonia pogrzebowa
Ceremonia pogrzebowa

Z tego co się dowiedziałem kolor jest nie bez znaczenia. W złoty/pomarańczowy kolor zawijane są kobiety. W biały – mężczyźni, a w czerwony dzieci lub kapłani, choć zależnie od źródła słyszałem też inne kombinacje.

Ciało zostało ułożone w wodzie przy brzegu rzeki, a ludzie zaczęli odprawiać nad nim obrzędy. Następnie zmarłego ułożono na niewielkim stosie drewna, a najstarszy syn, ogolony na łyso, dokonał podpalenia. Stosy palą się po kilka godzin, często po kilka naraz. W dzień i w nocy. Później prochy zmarłych wrzucane są do świętej rzeki.

Płonące ciała i następne w kolejce
Płonące ciała i następne w kolejce

Istotny w trakcie kremacji jest moment pęknięcia czaszki, kiedy to duch zmarłego opuszcza ciało. Jeżeli to nie nastąpi, to czaszka jest rozbijana lub przekłówana przez jednego z mężczyzn.

Chciałem nagrać całą ceremonię, jednak po chwili podbiegł do mnie jeden z mężczyzn, zabronił fotografowania i zażyczył sobie rupię za każdą sekundę filmu 😉 tak się tu robi interes. Żeby nie było to chwilę pogadaliśmy i wrócił robić swoje, choć trochę żałuję, że się z nim nie dogadałem na nagrywanie całej ceremonii.

Kremacja ciał w Varanasi
Kremacja ciał w Varanasi

Nie wszystkie osoby mogą być spalone na stosach. Wyłączone są między innymi noworodki, kobiety w ciąży i osoby zmarłe od ukąszenia żmiji. Podobno ich ciała wrzuca się do wody w całości, z przywiązanym do szyi kamieniem.

Dalej udałem się na spacer po mieście i trafiłem na stoisko z pustymi w środku, chrupiącymi kulami. Do tej pory zastanawiam się jak oni je robią/smażą. Jedzenie tego wygląda tak, że sprzedawca bierze taką „kulkę”, robi w niej kciukiem dziurkę, a do środka nalewa zupę. Bierze się to do buzi na jeden raz, a po zjedzeniu otrzymuje się kolejną i tak 10 lub 20 razy, w zależności od tego ile zapłacimy 🙂 dodatkowo można wybrać między „zupą” pikantną i słodką. Pierwsza była pyszna, a drugiej spróbowałem tylko raz z obawy o żołądek.

Lassi - słodki jogurt. Skojarzenia nazwy zapewne macie poprawne..
Lassi – słodki jogurt. Skojarzenia nazwy zapewne macie poprawne..

Wstąpiłem też do świątyni małp, w której niestety żadnych małp nie było. Przed wejściem oczywiście trzeba było zdjąć buty. Dalej siedział żebrak albo inny mnich, w każdym razie chciał pieniądze. Podobno należy przejść dookoła kapliczki, gdzie po drodze hindus robi nam na czole kropkę i wiąże na szyi jakiś sznureczek, za co życzy sobie 50-100 rupii. Dalej trzeba kupić kwiaty za około 50 rupii, by złożyć na ołtarzu, a później jeszcze są zbierane datki na tąże „świątynię”. Na koniec jeszcze trzeba zapłacić by odebrać buty. Taka tam „złota” świątynia. Żeby nie było zapłaciłem tylko za buty, wku*wiłem się i poszedłem. Pewnie za to, idąc dalej ulicą, ubodła mnie w nogę „święta krowa”.

Staniesz jej na drodze?
Staniesz jej na drodze?

Na jednym z ghatów, każdego wieczoru zbiera się tłum ludzi, by oglądać ceremonię pożegnania słońca – Ganga Arti. Myślę, że większość oddadzą zdjęcia.. pomijając dźwięk, zapach i panującą temperaturę.

Ganga Arti
Ganga Arti
Rytuał pożegnania  Gangesu
Rytuał pożegnania Gangesu
I tak każdego wieczoru, dzień w dzień..
I tak każdego wieczoru, dzień w dzień..

Po kilku dniach w Varanasi przyszedł czas by ruszyć dalej. Udałem się na dworzec by kupić bilet na pociąg. Po godzinie czekania w upale, w kolejce wraz z innymi indyjczykami, okazało się, że biletów na mój pociąg już nie ma. W Indiach jest dużo różnych klas biletów i pociągów i w niektórych z nich jest po kilka biletów specjalnie dla turystów. Nigdy z tego nie korzystałem, ale mężczyzna z kolejki wskazał mi wydzielony pokój na dworcu. Zachodzę, a tam miła, uśmiechnięta pani, pomieszczenie klimatyzowane, fotel dla klienta, brak kolejki i na dodatek wolne miejsca w pociągu, którym chciałem jechać – żyć nie umierać.

Wioślarz w wynajętej łódce a w tle dopalające się stosy
Wioślarz w wynajętej łódce a w tle dopalające się stosy

Towarzyszka podróży łódką z Francji
Towarzyszka podróży łódką z Francji

Czekając na pociąg, w poczekalni zagadały mnie małe dzieci, chłopak i dziewczynka na oko 8-12 lat. Rodzeństwo było z rodzicami, wracali od dziadków i pogadaliśmy sobie o wszystkim i o niczym. Po tym co do tej pory widziałem w Indiach, byłem zszokowany ich znajomością angielskiego i tym jakie były mądre jak na ten wiek. Już dawno z nikim mi się tak dobrze nie gadało.. i nie chcieli pieniędzy!

Wybaczcie ale nie skusiłem się na poprawianie zdjęć – nawet ich nie kadrowałem, a jedynie zmniejszyłem. Mimo wszystko po kliknięciu na jedno z nich, otworzy się galeria, gdzie jest ich więcej.

Na koniec mistrz - mężczyzna zagniatający z tej wody ciasto :)
Na koniec mistrz – mężczyzna zagniatający z tej wody ciasto