Posted from Hualpén, Bío Bío Region, Chile.
Po prawie miesiącu odpoczynku czuję, że zaczynam żyć. Olivia, która przyjęła mnie w Concepción jest psychologiem i próbowała znaleźć powód mojego znudzenia podróżą. Jak dla niej to może być "okres adaptacji do nowej sytuacji". Ja wymyśliłem, że może odczuwam polską jesień i zapadam w hibernację. Wychodzi jednak na to, że chyba zwyczajnie trzeba mi było studenckiej domówki 😉 oprócz tego 2 dni na wybrzeżu, piękne plaże i mroźna, lazurowa woda Pacyfiku.
Z nowymi znajomymi i kolejnym hostem, wybrałam się też na ukrytą plażę w pięknej zatoce, gdzie nikt nie zagląda. Hmm, no prawie nikt.. pisałem już o gejach? Na pewno pisałem kilka razy. Otóż jedna z dziewczyn, która studiuje oceanologię i zna nazwy każdego stworzenia, które na wybrzeżu można znaleźć, wybrała się zajrzeć do niedużej jaskini. Każdy zastanawiał się czemu tak szybko stamtąd ucieka – okazało się, że się przestraszyła.. trzech nagich facetów! WTF?!
Obecnie kieruję się już na południe – właśnie czekam od kilku godzin na autobus do Osorno, a stamtąd Bariloche, czyli argentyńskie Zakopane, gdzie mam się spotkać z dziewczyną z Rosji. Przy okazji zadała mi wczoraj bardzo ważne pytanie – "czy pijesz czasami alkohol?" Hehe wiedziałem, że w takim towarzystwie tam nie zamarznę! ;D