Cafayate

Posted from Cafayate, Salta Province, Argentina.

Miasteczko słynie z wyrobu serów i wina, więc co tu dużo pisać – wino białe, wino tinto, wino z rana, wino wieczorem, do obiadu, do kolacji, na deser lody o smaku wina.. i tak kilka dni zlecialo.

4 dnia ruszyłem łapać stopa. Pisałem ostatnio, że słabo to działa w Argentynie i musze przyznać, że.. nic się nie zmieniło. Problem polega na tym, że Argentyńczycy nie wyjeżdżają poza miasto – każdy jedzie "tutaj/na miejscu", "tutaj w prawo", "tutaj w lewo" albo "tu w okolicy" – jak ktoś łapał stopa to pewnie wie jak wyglądają te gesty.

W końcu zatrzymał się starszy Niemiec (wszędzie ich pełno, bardziej niż Polaków) i choć wprawdzie jechał tylko "tutaj niedaleko", to dogadaliśmy się, że następnego dnia będzie jechał do Mendozy i może mnie zabrać. Szybka kalkulacja i jakby nie patrzeć to wolę spędzić tu kolejną noc, w hostelu ze śniadaniem i kolacją za 140 ar. pesos (35 zł), niż płacić za autobus do Tucuman 240 ARS i dalej do Mendozy ~1000 ARS (łącznie +/-300 zł). Między czasie załapałem się na urodziny jednej z 5 dziewczyn, które przyjechały z Buenos Aires, a następnego dnia udałem się w umówione miejsce. Miał być koło południa, więc czekałem od około 10.30 do 14 i w końcu.. wsiadłem w autobus do Tucuman. Sprawdziły się słowa Larry'ego McMurtry – "If you wait, all that happens is that you get older."

Ponieważ do Mendozy nie było już miejsc i nie dam rady dotrzeć do Santiago na urodziny znajomego, spędziłem tutaj noc i jadę do Cordoby..