To już piątek?? Podsumowanie Wenezueli

Posted from San Cristobal, Táchira, Venezuela.

Jedziemy do San Cristobal, skąd będziemy mieli przesiadkę do Cùcuty. Znowu siedzę na końcu, na środku, ale to już nie to samo co ostatnio 😉

Przejazdy są bardzo dobrze zorganizowane, a mieszkańcy sobie pomagają. Jak juz wspomniałem busy odjeżdżają dopiero jak są pełne, a dodatkowo po drodze wskakują sprzedawcy – batoników, lodów, kawy (to ostatnie bardzo często oferują też na ulicach przechodniom, jak również ekspedientom w przyulicznych sklepach). Była też kobieta, która zebrała kasę za pobłogosławienie autokaru i pasażerów – jak zwykle przy takich akcjach było dość wesoło, choć i tak nic nie rozumiałem. Stojących na osi jezdni sprzedawców (choćby z owocami), można spotkać prawie na całej trasie, niczym niekończący się McDrive.

Drogę jak zwykle uprzyjemnia otoczenie gór (już do tego przywykłem), ale jest jakieś urozmaicenie – jazda przez wysokie góry, w otoczeniu chmury! ;D widoczność momentami spada do 20 metrów, a za oknem przepaść. Jest deszczowo i chłodno, ale przyroda skropiona deszczem jest jeszcze piękniejsza i bardziej zielona.. no i była też tęcza.

Dojechaliśmy do San Cristobal około godziny 18 – niestety nim się ogarnęliśmy, tylko widzieliśmy tył odjeżdżającego, ostatniego autobusu do Columbii. Wprawdzie są taxi czy nawet pewnie jakiś autostop, ale raczej obawiamy się porywać na takie akcje przy granicy, a przewoźnicy podają astronomiczne kwoty rzędu 50$ (gdzie bus kosztuje 200bs/2zł). Tak więc wzięliśmy pokój w "hotelu" przy dworcu za 800bs i o 5 rano, może w końcu zmienimy kraj.

Podsumowując wrażenia z pobytu w Wenezueli, jest to cholernie biedny kraj, wobec czego już niezbyt dziwi mnie poziom przestępczości. Bogatsze dzielnice spotyka się bardzo sporadycznie, choć przyznam że Mérida nawet dawała radę. Ma to jednak swoje zalety, przynajmniej dla podróżujących – ceny, ale o tym już napisałem chyba wystarczająco.

Wenezuelki.. 7 miss świata? W ciągu pierwszych 2 dni bym wybrał z 5, choć później te piękniejsze gdzieś się ulotniły (może w weekendy wychodzą się pokazać). Egzotyka swoją drogą, ale w Polsce wybrałbym 5 każdego dnia 😉

Ludzie są raczej mili i pomocni, choć idąc ulicą mało kto to okazuje – częściej mam wrażenie, że każdy się gapi jak na obcego z innej planety. Przez cały pobyt spotkaliśmy max 5 białych osób, ale nie wiem czy choć jedną tak białą jak ja.

Turystyka tutaj nie istnieje – nie widzieliśmy ani jednej kartki pocztowej (spokojnie, wyślę je skądś indziej) i praktycznie nikt nie rozumie „ani be ani me” po angielsku – spotkałem chyba 3 czy 4 osoby z którymi można było zamienić zdanie.

Cholernie zachwycają mnie te ich stare, poobijane, potężne gruchoty – wciąż nie mogę się napatrzeć – po prostu piękne. Choć z drugiej strony powietrze tak ciężkie, że można siekierę wieszać.

Urzekła mnie również bujna przyroda – jest mega zielono (aż boję się myśleć jak pięknie jest na południu) no i wszędzie góry – wzdłuż dróg, dookoła miast, na wybrzeżach – no dosłownie wszędzie.

Ogólnie mi się podoba i myślę żeby jeszcze kiedyś tu wrócić – taniej jest mieszkać tu w hotelu, niż u nas wynająć pokój. No i można podróżować – podejrzewam, że za jakieś 15 zł dałoby radę odjechać (własnym autem) cały kraj dookoła ;D