Posted from Santa Marta, Magdalena, Colombia.
Mieliśmy się wybrać do Tagangi (mała i podobno ładna wioska, z ładnymi plażami jakieś 5 km stąd), wiec nogi za pas i w drogę na wylotówkę by łapać stopa.. jednak na pewnym etapie, młody chłopak ubrany po roboczemu, wybił nam z głowy dalszą wędrówkę, mówiąc że jest niebezpiecznie (w bardzo dużym skrócie i uproszczeniu, bo pokazywał na migi podżynanie gardła, strzał z bliskiej odległości w głowę itp.). To samo potwierdził inny przechodzień widząc naszą rozmowę.. łącznie ostrzegło nas z 5 osób, przy czym ten pierwszy chciał nam nawet dać hajs na taksówkę, bylebyśmy tamtędy nie szli – głupio było nie zrezygnować.
Podziękowaliśmy za ostrzeżenia i wróciliśmy do punktu wyjścia (z dostępem do wifi). Próby poszukiwania CouchSurfingu nie powiodły się, wobec czego rozejrzeliśmy się za hostelami – udało się znaleźć spoko pokój za 35000 kolumbijskich pesos (jakieś 50 zł). Później idziemy coś zjeść, przejść się po mieście i na plażę, a rano prawdopodobnie uderzamy do Cartageny. Tymczasem w końcu się wykąpałem, wyjebałem się na łóżko i leżąc w tym cholernym upale, patrzę na kręcący się wiatrak..