„Śpiąc w najtańszych hotelach, lub korzystając z zalet Couchsurfingu, jedząc żarcie oferowane przez ulicznych sprzedawców oraz podróżując rozklekotanymi autobusami zdasz sobie sprawę, ile tak naprawdę sztucznie stworzona potrzeba psychicznej wygody jest warta. Jako lekko niedomyty kloszard z dwiema koszulkami w tobołku i świadomością nieskrępowanej wolności poczujesz się znacznie szczęśliwszy niż w chwilach, kiedy wysypiałeś się na wygodnym łożu, jeździłeś do pracy wypucowanym służbowym blaszakiem, a w porze lunchu dystyngowanie sączyłeś kawę za piętnaście złotych, zakupioną w jednej z sieciowych restauracji.”
Nic dodać, nic ująć..