Dalej podróżuję sam..

Posted from Cartagena, Bolivar, Colombia.

Tak idąc do parku sprawdzić ławki (czy są wygodne do spania), trafiliśmy na boisko do nogi, na którym zaczynał się mecz. Zaproponowano mi grę i pomimo całego dnia w drodze, głupio było odmówić 😉 Pierwsze 20 minut i myślałem, że zejdę.. temperatura, wilgotność, leje się ze mnie jak ze świni – masakra. Później się przyzwyczaiłem, ale samemu i na dodatek bez piłki dość ciężko się gra. Zaliczyłem chyba jedną asystę, ale ogólnie szkoda gadać. Zalety? Mogłem później wziąć prysznic 😉

Dalej podróżuje sam, daruje komentarze, bo szkoda gadać. Przejdźmy do przyjemniejszych rzeczy.

Trafiłem do pięknego miejsca – backpackerski hostel, w którym można poczuć się jak hmm.. może nie w domu, bo to co innego, ale w którym można poczuć się naprawdę zajebiście. Hamaki, parasolki, kolumbijska muzyka, kuchnia do dyspozycji, każdy czuje się jak u siebie – coś pięknego 🙂 Idę ogarnąć coś do jedzenia. Nie wiem czy życzyć wam miłego dnia czy dobrej nocy.. 😉