Posted from Merida, Mérida, Venezuela.
Dzisiaj dzień chilloutu po podróży. Pod koniec drogi, na jednym z przystanków podjechały psy i jeden podszedł do luku bagażowego (my jeszcze nie wysiadaliśmy), żeby zmacać mój plecak – później na oriencie sprawdzałem czy nie podrzucił mi jakiegoś gówna, ale niby wszystko spoko, wiec nie wiem o co chodziło.
Mérida, hmm.. no piękna jest – standardowo otoczona górami, bujna zieleń, ładne budownictwo i zajebiste auta.. w sumie to nic nowego – zaraz wrzucę kilka zdjęć. Na załączonym, widok z tarasu (przy naszym pokoju) na którym się opie*dalamy 🙂
A i odnośnie zdjęć to sorry za jakość, niektóre są krzywe czy beznadziejne i większość jednak z telefonu, ale niestety nie mam czasu ani ochoty by je dokładniej przebierać lub cokolwiek z nimi robić na telefonie, a jakbym miał to odkładać na później, to nie wiem czy byście się doczekali.. 😉