Straciłem portfel.. jedziemy do Meridy

Posted from Caracas, Capital District, Venezuela.

K*, siedzę w autokarze do Meridy, pod podłogą, na ostatnim, sztywnym siedzeniu o szerokości wąskiej dupy, gdzie cały autokar jest z luksusami typu podnóżki i wielkie rozkładane siedzenia. Czuję się jak w jebanym luku bagażowym – ciasno, ciemno i zimno (30cm za głową mam nawiew wielkości 80x30cm, którego nie da się wyłączyć), dobrze że kierowca mnie ostrzegł, że może być zimno, to wziąłem z plecaka bluzę z kapturem (juz wcześniej słyszałem i przekonałem się, że w ciepłych krajach tak właśnie jest – klima albo na full, albo wcale). Marta siedzi obok kierowcy. Wzięliśmy ostatnie dwa miejsca, byle wydostać się z Caracas (i najlepiej w ogóle z Wenezueli) i ruszyć już w stronę Columbii, wiec w sumie w połowie jestem wkurwiony, a w połowie mam wyjebane – byle do przodu. Ja nie dam rady!?

O, i tak sobie siedząc dostrzegłem ze jeden portfel szlag trafił. Znowu dolna, boczna kieszeń, tylko prawa. Tym razem lepiej się postarali bo nawet nie wiem gdzie i kiedy. Mogę się tylko domyślać, że w metrze. Wiedziałem, że pchać się z plecakiem do wagonu, do którego czeka masa ludzi (kolejka długości 10 metrów i szerokości całego pociągu i ogólnie cały peron pełny) to pchanie się do gniazda os i podawanie się na tacy.

Stałem przy samym wejściu, a za mną wepchała się jeszcze jakaś kobieta z facetem (juz wcześniej mi się rzucił w oczy). A wepchali się tak, że chyba wypchneli inną kobietę, która zaczęła się z nimi kłócić. Darli tak mordy przez dłuższą chwilę stojąc w środku, a kobieta (z resztą tłumu) na peronie i wysiedli nim pociąg ruszył. Nie wiem czy to wszystko było zaplanowane czy nie, ale tym razem większy szacun. Szkoda portfela – był taki miękki w dotyku i miał w środku "liścik miłosny" od jednej ex, bo wygrzebałem go z taką zawartością ze starych rzeczy przed wyjazdem (pozdrawiam nadawcę). Na szczęście poza tym w środku była tylko jakaś nieprzydatna karta do banku i może ze 2 dolary, bo wszystko wydałem wcześniej na jedzenie. W sumie przez dłuższy czas czułem ze kieszeń jest jakaś lekka, ale nie sprawdzałem, co by nie pokazywać "gdzie szukać" (możliwe ze jej nawet nie zapiąłem). Jebac to.. mam nadzieje, ze mam drugi portfel w plecaku – oddaliśmy je do bagażnika, bo nie można było zabrać ze sobą, a autokar i kierowca wydał się dość wiarygodny.

Wieje lodem, ale spróbuję zasnąć..