Posted from Willemstad, Curaçao, Curaçao.
W skrócie.. pobudka o 5 i lot ze Stansted do Köln – bilet kupiłem bezpośrednio do Düsseldorf, ale Germanwings wprowadził „drobne” zmiany w rezerwacji. Dodatkowo na Stansted zostawiłem pasek od spodni (dobrze ze tylko tyle). Dalej pociąg do DUS, gdzie spotkałem Martę – towarzyszkę i pomysłodawczynię podróży, z którą zgadaliśmy się na stronie „Szalone inicjatywy podróżnicze” 😉 , a parę godzin później lot do Curaçao.
Lot jak lot, nakręcałem się oglądając „The Beach” oraz ponownie „Wild” (polecam oba, tak jak i mi je polecano). Poza tym Air Berlin ma dużo lepsze jedzenie niż Transaero (sprawdzone w podróży do Tajlandii) oraz niemieckie piwo w cenie biletu.
Na miejscu byliśmy kolo 20 tutejszego czasu i nim się ogarnęliśmy, busy do miasta się skończyły. Po krótkim spacerze po okolicy, pierwszą noc spędzamy na lotnisku, dobranoc..